Lubię prowadzić zajęcia dla młodzieży
dodano: 2010-08-05
Rozmowa z JAKUBEM ŻMIJOWSKIM „ZGASEM”, dwukrotnym mistrzem Polski w beatboxie
- Polkowice to miasto, które odwiedzasz dość często... - Tak. Dwa lat temu z grupą Wpad Wypad grałem tutaj koncert. Poza tym regularnie prowadzę zajęcia warsztatowe dla młodzieży. Odwiedzamy szkoły. Te spotkania z młodzieżą sprawiają mi naprawdę dużą frajdę. Lubię dzielić się wiedzą oraz umiejętnościami. Korzyści są obustronne, bo od tych młodych ludzi również można się sporo nauczyć. A tak w ogóle, to w Polkowicach mam rodzinę. Tutaj mieszka moja ciocia i wujek. Niestety nie za bardzo mam czas, by ich odwiedzać, bo zazwyczaj przyjeżdżam na zajęcia i zaraz po ich zakończeniu opuszczam Polkowice.
- Nie masz chyba problemu z tym, by nawiązać kontakt z młodzieżą? - Raczej nie. Wraz z pracownikami Lubuskiego Centrum Kultury odwiedzamy wiele miejsc. Uczę młodych ludzi beatboxu. Zazwyczaj dość szybko łapię kontakt z uczestnikami warsztatów. Bardzo mnie to cieszy, bo poza popularyzowaniem beatboxu ze sceny - poprzez granie koncertów, postawiłem sobie za cel także uczenie go młodych ludzi. To dla mnie bardzo ważne, bo dzięki temu forma sztuki, którą kocham staje się coraz bardziej popularna. O to mi chodzi.
- Potrafisz za pomocą ust wydobyć niesamowite dźwięki. Skąd czerpiesz inspirację i jak to robisz? - Moje początki były dość prozaiczne. Po prostu siedziałem wraz z kolegami na ławce przed blokiem i nie bardzo mieliśmy co robić. Więc naśladowaliśmy różne dźwięki. Ja słuchałem wiele muzyki i potem starałem się za pomocą ust odtworzyć te wszystkie dźwięki. Nie było to łatwe, bo w tamtych czasach nie mieliśmy Internetu. Dziś dzieciaki mają łatwiej, bo w sieci można znaleźć wszystko. Jest całe mnóstwo wszelkiego rodzaju tutoriali, gdzie jest dokładnie pokazane, w jaki sposób uzyskać dany dźwięk. Dla mnie inspiracją jest cały otaczający mnie świat. Wsłuchuję się w różne odgłosy i potem staram się je naśladować.
- Kto jest twoim beatboxowym mistrzem? - Nie mam jednej osoby, która byłaby dla mnie wzorem. Cenię różnych wykonawców za dokonania w różnych dziedzinach. Razela cenię za to, że wypromował beatbox na cały świat. Bez niego nie byłby on tym, czym jest dzisiaj. Scratcha cenię za to, że ma najlepsze wokalne scratche. Cenię też wielu młodych beatboxerów. Nie mam jednego mistrza. To jest tak, jak z muzyką. Lubię różnych ludzi za różne dokonania.
Konrad Kaptur
|