Osiem dni wędrówki i wiele wrażeń
dodano: 2010-08-27
Polkowiczanin Michał Gontaszewski zaliczył kolejną pieszą wyprawę. Tym razem do Kotliny Jeleniogórskiej. – Ostatnie 60 kilometrów, ze Złotoryi do Polkowic pokonałem w ciągu 12 godzin nie czując żadnego bólu. To znaczy, że kontuzjowana noga jest już zdrowa – cieszy się Michał.
Urazu piechur nabawił się podczas próby obejścia dookoła granic Polski. Udało mu się dotrzeć pod Szczecin. Tam niestety musiał przerwać wędrówkę i wrócić do Polkowic, by poddać się leczeniu. Póki co przebiega ono bardzo dobrze. W ramach rehabilitacji Michał najpierw obszedł granice gminy Polkowice, następnie zaś, zgodnie z obraną przez siebie strategią organizowania coraz dłuższych wypadów, powiatu polkowickiego. 12 sierpnia zdecydował się udać do Kotliny Jeleniogórskiej. - To jest dobre miejsce na kolejny wypad. Piękna okolica, a teren znacznie trudniejszy niż w przypadku powiatu. Nastawiłem się na regularne zwiększanie obciążeń. Dzięki temu dobrze przygotuję się do ponownego podjęcia próby obejścia wzdłuż granic Polski w przyszłym roku, w marcu. Do tego czasu zamierzam zaliczyć jeszcze wiele wędrówek. Mam nadzieję, że znajdą się chętni do tego, by towarzyszyć mi podczas tych moich wędrówek – mówił Michał przed wyruszeniem w trasę. Wraz z nim podróżował Kamil Marków, który zamierzał towarzyszyć mu aż do końca. Niestety, w okolicach Chojnowa przerwał wędrówkę, bo pilne sprawy wezwały go z powrotem do Polkowic. Wobec tego dalszą część wyprawy Michał kontynuował już samotnie. - Poruszałem się po przepięknych miejscach. Podziwiałem Pogórze Kaczawskie, Rudawy Janowickie, a także robiące niesamowite wrażenie Karkonosze. Miałem możliwość obcowania z naturą, a także przeżywania chwil, które były dla mnie źródłem doznań niemal mistycznych. Po drodze spotykałem wielu ludzi, którzy pytali mnie, czy nie jest mi smutno tak samotnie wędrować. Odpowiadałem, zgodnie z prawdą, że podczas samotnej wędrówki człowiek chłonie więcej i może iść własnym tempem. Spotkałem się z wieloma przejawami sympatii. Mogłem też kąpać się w górskich strumykach, być bardzo blisko przyrody, co cenię sobie najbardziej. Ta wyprawa była dla bardzo udana – mówi nam Michał. - Najważniejsze, że przestałem odczuwać ból. Ostatni odcinek trasy, ze Złotoryi do Polkowic pokonałem w ciągu 12 godzin. W tym czasie zrobiłem sobie zaledwie dwa postoje. Maszerowałem w upale, nic nie jadłem, wypiłem za to 5 litrów wody. Do Polkowic dotarłem o godzinie 22, zmęczony, ale niezmiernie szczęśliwy, bo przez te 12 godzin nie czułem żadnego bólu w nodze. Zatem mogę śmiało stwierdzić, że z nogą jest już wszystko w porządku. Oczywiście muszę odwiedzić jeszcze lekarza, aby utwierdzić się w moim przekonaniu – dodaje polkowiczanin. Materiał filmowy, a także zdjęcia z wyprawy do Kotliny Jeleniogórskiej można znaleźć na stronie internetowej Michała pod adresem http://www.dookola-polski.eu/.
Konrad Kaptur
|