Wygrana w strugach deszczu
dodano: 2010-08-29
Po raz trzeci w tym sezonie podopieczni trenera Dominika Nowaka pokonali rywali w meczu na własnym boisku. Tym razem odprawili z kwitkiem Ruch Radzionków, a decydujące o wyniku trafienie zaliczył wprowadzony po przerwie Mateusz Piątkowski.
W poprzednim sezonie obydwa zespoły rywalizowały ze sobą w drugiej lidze. W Radzionkowie, po kapitalnym meczu górą byli gospodarze, którzy pokonali czarno-zielonych 4:1. W Polkowicach padł bezbramkowy remis. Ruch w cuglach wygrał drugoligowe rozgrywki i awansował na zaplecze ekstraklasy. W gronie pierwszoligowców znalazł się również nasz zespół, który ostatecznie uplasował się tuż za ekipą z Radzionkowa. W piątek polkowiczanom przyszło po raz kolejny zmierzyć się z Cidrami. Wiosną Ruch był uważany za krezusa. O zarobkach piłkarzy z Radzionkowa krążyły legendy. Mówiono o kwotach rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Tymczasem ostatnio okazało się, że sytuacja finansowa klubu jest tak zła, że piłkarze zdecydowali się zaprotestować przeciwko brakowi wypłat na kontach i nie wyszli na jeden z przedmeczowych treningów. Niektórzy podobno nie otrzymali wynagrodzenia od grudnia ubiegłego roku! Swoje kłopoty miał też Górnik. Z tym, że w tym wypadku były one związane z kontuzjami, które wykluczyły z gry Marka Opałacza oraz Łukasza Małkowskiego. W ich miejsce w wyjściowej jedenastce pojawili się Damian Ałdaś oraz Paweł Żmudziński. Zanim zabrzmiał gwizdek rozpoczynający mecz na stadionie przy ulicy Kopalnianej rozpadał się rzęsisty deszcz. Jego strugi towarzyszyły piłkarzom aż po ostatni gwizdek. Otwarcie należało do gości, którzy już w 3. minucie przeprowadzili składny atak zakończony celnym uderzeniem Tomasza Foszmańczyka. Nasi nie pozostawali dłużni i odpowiedzieli akcją, po której Żmudziński trafił do siatki gości, ale niestety uczynił to z pozycji spalonej, wobec czego bramka nie została uznana. Ledwie pięć minut później w pole karne Ruchu wbiegł z piłką przy nodze Zbigniew Grzybowski, a bramkarz Sebastian Kiełpin ratował się faulem. Sędzia wskazał na 11 metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany, huknął jak z armaty, niestety dobre pół metra ponad bramką. Przed przerwą efektownym strzałem popisał się jeszcze Żmudziński, ale ani jemu, ani żadnemu innemu piłkarzowi nie udało się wpisać na listę strzelców. Po zmianie stron, pierwszą groźną akcję przeprowadzili nasi. W roli głównej wystąpił kapitan czarno-zielonych Tomasz Salamoński, który przymierzył precyzyjnie zza pola karnego rozpalając nieco zmarzniętych kibiców. Ci bili brawa nie tylko jemu, ale również bramkarzowi z Radzionkowa, który efektownie interweniował. Mniej więcej od 55 minuty meczu inicjatywę przejęli goście. To oni byli częściej przy piłce, groźniej atakowali i ogólnie robili lepsze wrażenie. Bardzo aktywny był zwłaszcza Foszmańczyk, który regularnie ostrzeliwał bramkę Szymańskiego. Po jednym z jego uderzeń piłka odbiła się od poprzeczki i linii bramowej. Ta sytuacja wywołała sporo kontrowersji. Zdaniem gości bowiem piłka przekroczyła linię bramkową. Gospodarze byli innego zdania. Sędzia uznał, że gola nie było. Potem, w miarę zbliżania się końcowego gwizdka rósł napór gospodarzy. Ostatnie 10 minut meczu to nieustanne ataki Górnika. Dogodną sytuację miał między innymi Piątkowski, a Salamoński dwukrotnie uderzał z dystansu tak jak przed laty, gdy regularnie zdobywał gole mierzonymi, mocnymi strzałami. Bramka gości była zaczarowana aż do 84. minuty. Wówczas rozgrywający niezbyt dobre zawody Damian Piotrowski minął jednym zwodem obrońcę z Radzionkowa, dośrodkował w pełnym biegu w pole karne, a tam czyhał już Piątkowski, który strzałem głową umieścił piłkę w siatce. W doliczonym czasie świetną okazję miał jeszcze Piotrowski. Niestety w sytuacji sam na sam fatalnie przestrzelił. Chwilę później sędzia zagwizdał po raz ostatni.
Zobacz galerię zdjęć z meczu.
Górnik Polkowice - Ruch Radzionków 1:0 (0:0) Bramka: Piotrowski (84.) Żółte kartki: Górnik: Ałdaś (41.), Smoliński (43.) - Szymura (13.), Foszmańczyk (78.). Górnik: Szymański - D. Małkowski, Smoliński, Pokorný, Ałdaś (84. Jasiński) - Żmudziński (75. Bancewicz), Wacławczyk, Salamoński, Piotrowski - Biliński (46. Piątkowski), Grzybowski. Trener: Nowak. Ruch: Kiełpin - Rzepka, Wiśniewski, Szymura, Kowalski - Beliančin, Foszmańczyk, Dziewulski (77. Paweł Giel) - Przybecki (90. Manelski), Rocki, Gajewski (46. Suker). Trener: Górak. Sędziował: Mariusz Trofimiec (Kielce). Widzów: 500.
Konrad Kaptur
|