Aktualności 
Wirtualna podróż        
Polkowice w obiektywie Dodatki Linki Dane kontaktowe




O MIEŚCIE

INFORMATOR

BIZNES I RYNEK PRACY

Luty 2012
Nie
Pon
Wto
Śro
Czw
Pią
Sob



1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29




Aby otrzymywać najświeższe informacje dotyczące Polkowic, wpisz swój e-mail w poniższym formularzu:

Rock i teatr pochłania mnie bez reszty
dodano: 2010-08-31

Rozmowa z PIOTREM ROGUCKIM, wokalistą zespołu Coma

- Występ podczas obchodów XII-lecia powiatu polkowickiego to wasz drugi koncert w Polkowicach. Jak wspominasz ten pierwszy, sprzed bodajże dwóch lat?

- Sam koncert nie różnił się może specjalnie od dziesiątków, które dajemy w różnych częściach Polski. Pamiętam, że publiczność akceptowała to, co robiliśmy na scenie, a to dla nas zawsze jest kluczowe, bo tylko wtedy występ można uznać za udany. Była fajna zabawa, ale najlepsze zdarzyło się po koncercie. Podeszła do nas grupka kilku osób i zaprosiła na spacer po Polkowicach. Takie rzeczy zdarzają się dość rzadko, więc zapamiętałem to bardzo dobrze. Pamiętam, że włóczyliśmy się po Polkowicach popijając piwo i rozmawiając. Było świetnie.

 

- Dla ciebie Polkowice są jeszcze znane z powodu odbywających się tutaj Dni Teatru...

- No tak. Miałem przyjemność wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Kilka lat temu wystąpiłem wraz z kolegami i koleżankami z roku w przedstawieniu „Wieczór Trzech Króli" wyreżyserowanym przez Jerzego Stuhra. To był spektakl dyplomowy mojego roku. Było trochę tremy, ale poradziliśmy sobie. Moje wspomnienia związane z Polkowicami mają więc nie tylko charakter muzyczny, ale także teatralny.

 

- Masz okazję występować na scenie zarówno w roli frontmana grupy rockowej, jak i aktora. W której czujesz się lepiej?

- Trudno mi odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Jak słusznie zauważyłeś i jedno i drugie jest rolą, która trzeba odegrać na miarę swoich możliwości. Zarówno podczas koncertów, jak i przedstawień daję z siebie wszystko, wkładam całe serce w to, co robię. Dobrze czuję się w obydwu tych sytuacjach. Intrygujący reżyser z doskonałym pomysłem na spektakl jest w stanie w stu procentach zawładnąć moją świadomością i energią. Dobry koncert, taki z przepływem energii między nami a publicznością też potrafi pochłonąć mnie bez reszty.

 

- A umiejętności aktorskie, które nabyłeś podczas studiów pomagają ci w trakcie koncertów?

- Uniwersalnych metod panowania nad publicznością nie ma. Tłum za każdym razem jest inny i nieprzewidywalny. Gdyby były uniwersalne metody panowania nad tłumami to nie byłoby rozbojów na stadionach. Wydaje mi się, że w tej dziedzinie, podobnie zresztą jak w wielu innych, ważna jest praktyka. Im częściej przebywasz na scenie, czy to teatralnej, czy koncertowej, tym łatwiej przychodzi ci zrozumienie publiczności, zaspokojenie jej oczekiwań. Poza tym, koncert rockowy to także jest rodzaj przedstawienia. Podobna jest energia, różnica tkwi w formie. To chyba jest tak, że praca na scenie rockowej ułatwia mi pracę w teatrze i na odwrót.

 

- We współczesnej sztuce lubimy wszystko klasyfikować, wrzucać do szufladek. Jak byś określił muzykę, która wykonuje Coma?

- Gramy muzykę rockową. Rock jest na tyle pojemny, że mieści mnóstwo różnych podgatunków. W tym jednym worku mieszczą się tacy wykonawcy jak Dawid Bowie, Elvis Presley, Radiohead, czy Rage Against the Machine. My również znajdujemy się w tym worku. Natomiast gdybyś chciał doprecyzować, jakiego rodzaju jest to muzyka rockowa to nie umiałbym ci pomóc. Przyznam jednak szczerze, że w ogóle mnie to nie interesuje, to nie jest mój problem, a raczej dziennikarzy muzycznych, którzy musza jakoś nas zaklasyfikować. Na szczęście ja nie musze sobie tym zaprzątać głowy.

- Występujecie od 12 lat, ale dopiero od kilku udaje wam się docierać do szerszego kręgu odbiorców. Dziś możesz powiedzieć, że Coma znalazła swoją niszę na rynku muzycznym?

- Pierwsze pięć lat były bardzo trudne. Nie mogliśmy znaleźć wydawcy dla debiutanckiego albumu. Bywały takie momenty, że zespół bliski rozpadowi. Na szczęście jakoś przetrwaliśmy ten niezwykle trudny okres. Po wydaniu pierwszej płyty wszystko zaczęło zmierzać w dobry kierunku. Dziś mamy wierne grono fanów, dość ugruntowaną pozycję i mimo tego, że gramy muzykę, która niezbyt często gości w mediach to radzimy sobie całkiem nieźle. Odpowiadając wprost na twoje pytanie - tak - myślę, że znaleźliśmy swoje miejsce i niszę.

 

- Nie boisz się, że kiedyś dotknie was syndrom artystycznego wypalenia?

- Dopiero od kilku lat cieszymy się możliwością realizowania naszych wizji artystycznych, zatem nie zdążyliśmy się tym jeszcze za bardzo nacieszyć. O wypaleniu nie ma mowy. Teraz jesteśmy pełni pomysłów. Niebawem udajemy się na wspólny wyjazd twórczy, w trakcie którego będziemy ostro pracować nad nowym albumem. Jestem niezmiernie ciekaw efektów. Ostatnie miesiące każdy z nas spędził słuchając różnych rzeczy, inspirując się czym innym. Z tego może powstać cos ciekawego. Artystyczne wypalenie póki co nam nie grozi. I oby tak było jak najdłużej.

 

- Jak pracujecie nad kolejnymi płytami?

- Każdy z nas ma inne inspiracje. Podczas pracy nad kolejnymi albumami konfrontujemy nasze wizje twórcze i wypadkową tej konfrontacji jest muzyka, która potem nagrywamy. Szukamy tego, co nas łączy. Ten proces jest bardzo żmudny, ale wspaniały. Pracujemy dniami, szukamy brzmienia, które zadowoli nas wszystkich. Gdy już je znajdziemy to osiągamy pełnię szczęścia.

 

 

PIOTR ROGUCKI

Ma 32 lata. Karierę sceniczną rozpoczynał śpiewając piosenki swojego autorstwa na różnych festiwalach. Z grupa Coma od samego początku. Poza graniem koncertów występuje na scenie teatralnej, a także w filmach. Jest absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie.

 

 

 



Konrad Kaptur


drukuj

Urząd Gminy Polkowice

ul.Rynek 1, 59-100 Polkowice
tel. 076 847 41 46
sekretariat@ug.polkowice.pl


Kliknij aby otworzyć plik pdf